Wszyscy obiecywali, efektów nie widać

Pastuchów, ul. Kolejowa w kierunku Kłopotnej tzw. „Korei”. Mieszkańcy tego terenu od wielu lat borykają się ze stanem drogi a raczej jej brakiem, co utrudnia normalne funkcjonowanie.

Kwestie podobne do dziś poruszanej pojawiały się wielokrotnie na łamach Wieści, co może wydawać się monotematyczne. Wychodzę jednak z przekonania, że za każdą z takich spraw stoją ludzie, nasi mieszkańcy, którzy po wielu latach batalii o warunki w jakich żyją mają prawo do domagania się i naprawienia spraw, jakie się nagromadziły przez lata zaniedbań. Wymagania są naprawdę niewygórowane, co tym bardziej skłania do mówienia o tym głośno.

Deszczowy dzień. Spotkałem się z mieszkańcami Pastuchowa, którzy mieszkają na ulicy Kolejowej. Sprawa o której z nimi rozmawiałem jest banalnie prosta. Chodzi o 200 metrowy odcinek ulicy, gdzie znajdują się domy mieszkalne. Stan drogi jest w coraz gorszym stanie, co ewidentnie widać właśnie przy opadach deszczów. Wielkie dziury, kałuże, brak możliwości swobodnego przejazdu to tylko niektóre z bolączek, z jakimi się borykają. Głosy mieszkańców są bardzo stonowane i stawiające sprawę bardzo trzeźwo. Trzeba jednak zacząć od początku, aby „złapać” kontekst sprawy.

Wskazana droga to stary trakt w kierunku gospodarstwa Kłopotna (Korea), który łączy się z Jaworzyną Śląską. Od strony Pastuchowa wraz z rozbudową zaczęły powstawać domy. Potrzeba normalnej, przystosowanej nawierzchni jest tam od bardzo długiego czasu. Sprawa sięga czasu PRL, gdzie również ten problem istniał. Mieszkańcy od zawsze stawiali na agendę spraw tą kwestię, żeby w końcu mogła znaleźć swój szczęśliwy finał. Ostatnią pracą jaka została tam wykonana było wyrównanie i utwardzenie drogi jeszcze za kadencji Pani Burmistrz Haliny Dydycz. Od tamtej pory mamy do czynienia z obietnicami i zapewnieniami, z których nic nie wynika. Mieszkańcy dostali kiedyś kilka metrów kostki chodnikowej, którą musieli sami sobie położyć i na tym koniec. Jedna z mieszkanek opowiedziała anegdotę, kiedy to obecny burmistrz był na tej ulicy w kampanii wyborczej prosić o głosy i obiecywał, że droga na pewno będzie wykonana. Wybory się odbyły i można było wrócić do rzeczywistości – jak się okazało dla mieszkańców – niestety tej szarej i z problemami.

Głosy mieszkańców w tej sprawie są stonowane i nie można ich nazwać roszczeniowymi. Rozumieją słabą kondycję gminy, mają świadomość, że być może najpierw trzeba ten obszar skanalizować, aby powstał tam asfalt. Chodzi tu przede wszystkim o ludzkie i gospodarskie podejście, aby pamiętać o nich i chociaż raz w sezonie wyskarpować nawierzchnię, utwardzić tłuczniem, aby warunki były bardziej znośne. Petycje, prośby niestety nie pomagają, co jest sprawą naganną a po ludzku po prostu przykrą.

Tematów jak ten w naszej gminie jest sporo. Są to często sprawy do których „załatwienia” wystarczy minimum dobrej woli bez wielkich nakładów finansowych. Sprawy te niestety są bagatelizowane, na czym cierpią zwykli ludzie. Ktoś może powiedzieć, że to kilka domów więc nie ma tam specjalnego potencjału wyborczego i chodzi mi tu o każde kandydatury: burmistrza, radnego, sołtysa. Pytanie jednak zawsze pozostaje: czy tak powinno wyglądać podejście do gminy i mieszkańców, którzy ją tworzą. Konkluzja jest niestety przykra, co ma mocne osadzenie w rzeczywistości i sprawach jak wyżej opisana.

foto: Wieści Gminne

Marcin Burski

Redaktor Wieści Gminnych Jaworzyna Śląska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *