Czy minister Dworczyk skradł tożsamość burmistrza Grzegorzewicza?

Baner posła i burmistrza w centrum miasta pokazuje nam stan naszego samorządu. Odpowiedzi w tej sprawie ze strony Urzędu trącą sporym absurdem. Gdybyśmy nie znali kontekstu tej historii można by pomyśleć, że burmistrz Grzegorz Grzegorzewicz stał się ofiarą ministra Dworczyka, który opublikował jego wizerunek bez potrzebnej zgody.

W centrum Jaworzyny Śląskiej od dłuższego czasu na ścianie jednego z budynków wisi duży banner, na którym widzimy wizerunek ministra Michała Dworczyka i burmistrza Grzegorzewicza z sumą, za którą wykonywano inwestycje w naszej gminie. Sprawa samego banneru budzi sporo kontrowersji wśród mieszkańców, którzy sygnalizowali swoje niezadowolenie. Przy całej sprawie wykazywano również m.in. w mediach ogólnopolskich jak skrzętnie omijana jest kwestia kampanii wyborczej, która tak naprawdę jeszcze się nie rozpoczęła. To tylko jednak wstęp do całej sprawy i problemu jaki toczy naszą gminę od dłuższego już czasu i o czym pisałem wielokrotnie na łamach Wieści przez ostatnie cztery lata.

Na początek pytania i odpowiedzi jakie wysłałem do Urzędu Miejskiego w tej sprawie:

Ile środków pieniężnych (w świetle posiadanych w budynku lokali socjalnych przez Gminę) wpłynęło na konto wspólnoty mieszkaniowej lub do kasy gminnej z tytułu powieszenia billboardu?
– Gmina nie posiada danych w tym zakresie. Stroną umowy na wykorzystanie powierzchni reklamowej jest wspólnota mieszkaniowa

Czy burmistrz wspierał organizację powieszenia tego baneru? Jeśli tak, to w jaki sposób?
– Nie. Ani organy gminy ani obsługujący je Urząd Miejski nie były zaangażowane w to przedsięwzięcie.

W podobnym tonie nadesłano również odpowiedzi m.in. jednej z mieszkanek naszego miasta, która zadała we własnym zakresie pytania w tej sprawie, z prośbą o informację publiczną. Odpowiedzi mogą zdumiewać. Gmina posiada w tym budynku lokale komunalne więc Urząd powinien być w posiadaniu informacji dotyczącej wynajętej powierzchni reklamowej. Zresztą, jak wskazuje w piśmie, była na tą okoliczność podejmowana uchwała wspólnoty. Gdybyśmy nie znali kontekstu tej historii można by pomyśleć, że burmistrz Grzegorz Grzegorzewicz stał się ofiarą ministra Dworczyka, który opublikował jego wizerunek bez potrzebnej zgody. To oczywiście żarty, niestety ponure, które pokazują jak wygląda niezależność samorządu terytorialnego w praktyce.

Absurd, który wylewa się po odpowiedzi Urzędu Miejskiego ma swoje mocne umocowanie w rzeczywistości jeżeli popatrzymy i przypomnimy sobie jak wyglądała i wygląda przyjaźń ministra i burmistrza. Przypomnijmy sobie wszelkie przyjazdy Pana Dworczyka do naszej gminy, gdzie wiedział, że może liczyć na mocne przyjęcie od „kolegi” z jednej listy partyjnej, kiedy razem startowali do sejmowych ław. Pan Dworczyk został posłem, burmistrzowi nie udało się. Wydaje się jednak, że dalsza przyjaźń miała się dobrze. Wystarczy przypomnieć sobie przyjazdy ministra na różnego rodzaju imprezy, gdzie pełnymi garściami sypała się rządowa wizja rzeczywistości. Nie zapominajmy również o mianowaniu burmistrza Grzegorzewicza do rad nadzorczych spółek skarbu państwa przez aparat państwowy zdominowany przez rządzącą partie. Kulminacją tego procesu jest z pewnością pomysł, który doszedł do skutku czyli przyznanie Panu Dworczykowi tytułu honorowego „Zasłużony dla Gminy Jaworzyna Śląska”. Tytuł nie został jeszcze oficjalnie wręczony ministrowi. Znając jednak poprzednie praktyki wszystko zapewne odbędzie się w szczycie zbliżającej się kampanii wyborczej do sejmu. Przy tej okazji warto zapytać, czy wspominany baner nie jest przypadkiem obopólną reklamą burmistrza i posła, którzy razem ponownie będą starować do ław sejmowych. Wszystko przed nami, czas pokaże czym jeszcze zaskoczy nas ten lokalny festiwal reklamy i udawania, że nikt nie wie kto powiesił ten transparent.

Kiedy po raz pierwszy przejeżdżałem obok wspomnianego banneru w pierwszej chwili zadałem sobie pytanie o to czy w polityce obowiązuje jakakolwiek moralność. W moim przekonaniu istnieje i nie można bez niej funkcjonować na zdrowych zasadach. Powinna być podstawą dla każdego, kto myśli o polityce poważnie. Każdy polityk powinien być gotowy na kompromisy z różnymi środowiskami. Tego często wymaga dana chwila i interes gminy. Nie ma co do tego żadnej wątpliwości – realne działanie w trudnych warunkach wiąże się często z podejmowaniem trudnych decyzji, które nie wszystkim muszą się podobać. Jeżeli jednak myślimy o polityce rzeczywiście jako o zabieganiu o dobro wspólne, to każdy kompromis, każdy taktyczny ukłon, musi mieć swoją granicę i jest ona bardzo wyraźna. W moim przekonaniu granica o której piszę dawno została już przekroczona i aktualnie mierzymy się z absurdalnym festiwalem nachalnej propagandy, która obliczona jest na prywatne korzyści, które są odległe od interesu naszej gminy. Czy nasza społeczność kolejny raz będzie zakładnikiem w prywatnej walce o ambicje Pana burmistrza i Pana posła. Wydaje się, że tak. To przykra konstatacja, która pokazuje do jakiego etapu doszliśmy i jak trudno będzie nam z niego zawrócić, aby nasz samorząd na powrót mógł funkcjonować w zdrowy sposób co zostało zaburzone przez blisko osiemnastoletnie rządy Pana burmistrza.

Marcin Burski

Redaktor Wieści Gminnych Jaworzyna Śląska